Bez ukrywania

o byciu sobą tam, gdzie najłatwiej się zgubić

Są takie momenty, kiedy wszystko zaczyna być trochę bardziej wyraźne. Nie dlatego, że coś się nagle zmienia, ale dlatego, że pojawia się światło, które pozwala zobaczyć więcej. W naturze widać to szczególnie teraz - dni są dłuższe, noce jaśniejsze, a rzeczy, które wcześniej łatwo było przeoczyć, zaczynają wychodzić na pierwszy plan.

To wydanie jest właśnie o takim momencie. O zatrzymaniu, które pozwala zobaczyć, co naprawdę jest obecne - w relacjach, w rozmowach, w tym, co czujemy. I o tym, że czasem nie trzeba niczego naprawiać ani zmieniać na siłę. Wystarczy spojrzeć uczciwie i pozwolić, żeby to, co prawdziwe, stało się widoczne.

Tam, gdzie zaczyna się prawda

Relacje potrafią być miejscem, w którym najłatwiej się zgubić. Nie dlatego, że coś jest z nimi nie tak, tylko dlatego, że bardzo naturalnie pojawia się w nich potrzeba dopasowania. Chęć bycia dobrze odebranym, zrozumianym, lubianym. I gdzieś po drodze zaczyna się drobne przesuwanie granic. Niewielkie rzeczy, które z zewnątrz są prawie niewidoczne, ale w środku zostawiają ślad.

To rzadko dzieje się nagle. Bardziej przypomina powolne oddalanie się od siebie. Jedna przemilczana myśl, jedno „nieważne”, jedno dostosowanie się tam, gdzie coś w środku mówiło coś innego. I przez długi czas wszystko może wyglądać w porządku. Tylko że z czasem pojawia się coś, czego nie da się już tak łatwo zignorować - poczucie, że w tej relacji jest obecność, ale brakuje w niej prawdy.

Bo prawda jest taka, że autentyczność w relacjach nie zaczyna się od odwagi wobec innych.
Zaczyna się od uczciwości wobec siebie.

I to jest moment, który łatwo przeoczyć. Nie ma w nim wielkich słów ani decyzji. Jest raczej cichy sygnał, że coś się nie zgadza. Że coś w środku się napina, zamyka, wycofuje. I można to zignorować - tak jak wiele razy wcześniej - albo zatrzymać się na chwilę i naprawdę to zauważyć.

Bo bardzo często nie chodzi o to, że nie wiadomo, co jest prawdziwe.
Chodzi o to, że trudno się do tego przyznać.

Trudno powiedzieć przed sobą: „to mi nie służy”, „to nie jest moje”, „tu przekraczam siebie”. Bo za tym idzie kolejny krok. A ten krok może coś zmienić. Może zaburzyć to, co znane. Może wywołać reakcję. I właśnie dlatego tak łatwo zostać w miejscu, które jest wygodne, ale coraz mniej prawdziwe.

A jednak w pewnym momencie to napięcie zaczyna być wyraźniejsze niż strach przed zmianą. I wtedy pojawia się coś, co można nazwać początkiem autentyczności. Nie jako deklaracja, ale jako wybór. Żeby nie pomijać siebie. Żeby nie mówić „tak”, kiedy w środku jest „nie”. Żeby nie udawać spokoju tam, gdzie go nie ma.

I to nie musi oznaczać od razu wielkich rozmów ani radykalnych decyzji. Czasem autentyczność zaczyna się od bardzo małych rzeczy. Od jednego zdania powiedzianego inaczej niż zwykle. Od niezgody, która wcześniej byłaby przemilczana. Od obecności, która nie jest już dopasowana, tylko prawdziwa.

To bywa trudne. Bo kiedy znika dopasowanie, znika też pewna iluzja spokoju. Ale w jego miejscu pojawia się coś znacznie bardziej stabilnego. Coś, czego nie trzeba podtrzymywać wysiłkiem.

Relacje, w których jest miejsce na prawdę, nie zawsze są łatwe. Ale są prawdziwe.
A to zmienia wszystko.

Bo w końcu bliskość nie powstaje wtedy, kiedy wszystko do siebie pasuje.
Powstaje wtedy, kiedy nic nie trzeba już ukrywać.

I może właśnie tam zaczyna się coś, czego wcześniej nie było - spokojne poczucie, że można być obecnym naprawdę.

Z tego miejsca

To wydanie jest o byciu prawdziwym - także w relacjach. O tym, żeby nie ukrywać tego, co ważne, nawet jeśli nie zawsze jest to łatwe.

I właśnie z takiego miejsca powstała ta zrzutka.

Przez długi czas próbowałem radzić sobie z tym sam. Odkładałem, szukałem innych rozwiązań, przekonywałem siebie, że jeszcze dam radę bez wychodzenia z tym do ludzi. Aż w końcu przyszedł moment, w którym poczułem, że bardziej uczciwe będzie powiedzieć wprost: potrzebuję wsparcia.

Od tego czasu wydarzyło się naprawdę dużo. Kolejne etapy leczenia są już za mną, proces idzie do przodu i widzę, że to była dobra decyzja. Jednocześnie wciąż jestem w drodze i żeby ją domknąć, potrzebuję jeszcze trochę czasu i środków.

Jeśli czujesz, że chcesz mnie w tym wesprzeć - będzie mi ogromnie miło. W zamian oferuję to, co jest mi bliskie: sesje oddechowe online oraz własnoręcznie robione bransoletki z kamieni.

Jeśli nie - dobre słowo, udostępnienie albo sama obecność tutaj też mają dla mnie znaczenie.

Link do zrzutki znajdziesz ➡️ tutaj ⬅️

Afirmacja tygodnia

Jestem sobą w relacjach

Relacje mają w sobie coś wyjątkowego. To w nich najczęściej widać to, co na co dzień łatwo ukryć - emocje, potrzeby, granice. Czasem pokazują więcej, niż by się chciało zobaczyć. Czasem też dają przestrzeń, w której można naprawdę być sobą.

Tak jak pełnia - nie tworzy niczego nowego, ale sprawia, że to, co już jest, staje się wyraźniejsze. Może właśnie dlatego warto się temu przyjrzeć spokojnie, bez oceniania.

Afirmacja

Pozwalam sobie być sobą w relacjach.
Nie muszę dopasowywać się kosztem siebie, żeby zasłużyć na czyjąś obecność.

Moje potrzeby są ważne.
Moje granice mają znaczenie.

Nie muszę być idealny, żeby być wystarczający.
Nie muszę udawać, żeby być akceptowany.

Pozwalam sobie mówić szczerze - nawet jeśli nie zawsze jest to łatwe.
Pozwalam sobie słuchać - nie tylko innych, ale też siebie.

Z każdym dniem uczę się budować relacje oparte na prawdzie, a nie na dopasowaniu.
Relacje, w których jest miejsce na autentyczność, spokój i wzajemny szacunek.

Nie wszystko musi być idealne, żeby było prawdziwe.
Nie wszystko musi być łatwe, żeby było wartościowe.

Wybieram bycie sobą.
I pozwalam, żeby to wystarczyło.

🐾 Ślad natury

Pełnia

Wczorajszy wieczór miał w sobie coś szczególnego. Światło księżyca było na tyle mocne, że trudno było je zignorować. Jakby na chwilę wszystko stało się wyraźniejsze - nie tylko to, co widać na zewnątrz, ale też to, co dzieje się gdzieś głębiej.

Pełnia często przychodzi z takim momentem zatrzymania. Nie zaczyna niczego nowego, raczej pokazuje to, co już jest. W relacjach, w rozmowach, w tym, co zostało powiedziane i w tym, co zostało przemilczane. Czasem dopiero w takim świetle widać rzeczy, które wcześniej były gdzieś na obrzeżach uwagi.

I może właśnie o to w tym chodzi. Nie o analizowanie wszystkiego, tylko o zauważenie. Gdzie jest bliskość, a gdzie jej brakuje. Co jest prawdziwe, a co tylko wygodne. Co buduje, a co zaczyna ciążyć.

Bo w naturze nic nie dzieje się bez powodu. Światło, które pojawia się w nocy, nie jest tak silne jak słońce, ale wystarczające, żeby zobaczyć więcej, niż się spodziewało.

I czasem to wystarcza.

Masz pomysł albo robisz coś spójnego z Źródłem?

Jeśli tworzysz wydarzenie, inicjatywę albo działanie, które pasuje do ducha Źródła -
albo jeśli masz pomysł, potrzebę czy sugestię dotyczącą newslettera po prostu odpisz na tego maila.

Źródło jest żywe. I rozmowa zawsze jest mile widziana.

Do następnego spotkania — niech ten tydzień niesie Ci więcej spokoju, niż się spodziewasz

Reply

or to participate.