Pomiędzy dniami

o chwilach, które łatwo przeoczyć, kiedy ciągle patrzy się przed siebie

Bardzo łatwo przyzwyczaić się do życia w trybie „jeszcze trochę”. Jeszcze kilka rzeczy do zrobienia, jeszcze trochę wysiłku, jeszcze moment i wtedy w końcu będzie można naprawdę odetchnąć.

Tylko że życie rzadko czeka na ten idealny moment.

Dzieje się gdzieś pomiędzy. Pomiędzy zwykłymi dniami, krótkimi rozmowami, wspólnymi wieczorami i chwilami, które na pierwszy rzut oka wydają się małe. A jednak to właśnie one bardzo często zostają z nami najdłużej.

To wydanie jest właśnie o tym. O obecności. O zauważaniu tego, co dzieje się teraz, zanim minie niezauważone.

Nie przegapić własnego życia

Bardzo łatwo przyzwyczaić się do życia w napięciu. Do ciągłego myślenia o tym, co jeszcze trzeba zrobić, poprawić albo uporządkować, zanim będzie można naprawdę odetchnąć. Nawet kiedy coś się kończy, szybko pojawia się kolejna rzecz. Kolejny etap, kolejny problem, kolejny cel, po którym „w końcu będzie spokojniej”.

I przez długi czas może się wydawać, że właśnie tak wygląda dorosłość. Ciągłe ogarnianie. Ciągłe trzymanie wszystkiego w ruchu. Bycie odpowiedzialnym za każdy szczegół swojego życia i życia wokół siebie.

Tylko że w pewnym momencie zaczyna być czuć zmęczenie, którego nie da się już zignorować.

Nie zawsze fizyczne. Czasem dużo głębsze. Takie, które pojawia się wtedy, kiedy człowiek orientuje się, że od dawna jest bardziej skupiony na utrzymywaniu życia niż na jego przeżywaniu. Że większość energii idzie w kontrolę, planowanie i przewidywanie, a coraz mniej zostaje na zwykłą obecność.

I to jest chyba jedna z najcichszych rzeczy, które mogą się wydarzyć.

Bo nie dzieje się nagle. Nikt pewnego dnia nie budzi się z myślą: „przegapiam własne życie”. To przychodzi powoli. W odkładanych rozmowach. W chwilach, których nie ma kiedy przeżyć do końca. W wieczorach, podczas których ciało jest obecne, ale głowa cały czas jest już przy jutrze.

A przecież najważniejsze momenty bardzo rzadko wyglądają spektakularnie.

Nie mają muzyki w tle ani wielkich znaków informujących, że właśnie dzieje się coś, co zostanie z nami na długo. Najczęściej przychodzą zwyczajnie. W spojrzeniu drugiej osoby. W spokojnym spacerze. W śmiechu podczas zmęczonego wieczoru. W krótkiej chwili ciszy, kiedy nagle wszystko wydaje się dokładnie na swoim miejscu.

I właśnie dlatego tak łatwo je stracić.

Bo kiedy żyje się wyłącznie tym, co dalej, teraźniejszość zaczyna być tylko przejściem do kolejnego etapu. Człowiek mówi sobie: jeszcze trochę, jeszcze ten miesiąc, jeszcze tylko uporządkuję kilka rzeczy. A potem minie kolejny rok i nagle trudno przypomnieć sobie, kiedy ostatnio naprawdę było się obecnym we własnym życiu.

Ostatnie dni bardzo mi to uświadomiły.

Nie w jakiś wielki, dramatyczny sposób. Raczej bardzo cicho. Przez momenty, które po prostu chciało się zatrzymać trochę dłużej. Bez analizowania ich, bez zamieniania w plan czy zadanie. Tylko pobyć w nich naprawdę i poczuć, że to właśnie z takich chwil składa się wszystko, co później nazywamy szczęściem.

I może właśnie to jest najtrudniejsze w świecie, który cały czas pcha nas do przodu.

Pozwolić sobie nie biec przez każdą dobrą chwilę tylko dlatego, że zaraz będzie następna rzecz do zrobienia. Nie traktować życia jak projektu, który kiedyś uda się doprowadzić do idealnej wersji. Bo bardzo możliwe, że ten idealny moment nigdy nie nadejdzie.

A życie i tak będzie się działo.

Tu.
Pomiędzy zwykłymi dniami.
Pomiędzy rozmowami, spacerami i wspólnymi wieczorami.
Pomiędzy rzeczami, które łatwo uznać za małe - dopóki nie miną.

I może właśnie dlatego warto czasem zatrzymać się trochę bardziej.
Nie po to, żeby wszystko zrozumieć.
Tylko po to, żeby naprawdę tam być.

Bo szkoda byłoby któregoś dnia odkryć,
że przez cały ten czas próbowało się zbudować dobre życie,
ale zapomniało się je przeżyć.

Afirmacja tygodnia

Pozwalam sobie naprawdę być

Bardzo łatwo wpaść w tryb ciągłego działania. Planowania kolejnych kroków, poprawiania rzeczy, myślenia o tym, co jeszcze trzeba zrobić. I nawet kiedy wydarza się coś dobrego, często trudno zatrzymać się przy tym na dłużej.

A przecież życie nie dzieje się „kiedyś”.
Dzieje się teraz.

Afirmacja

Pozwalam sobie być obecny w swoim życiu.
Nie tylko je organizować, naprawiać i planować.

Nie muszę zasłużyć na chwilę spokoju.
Nie muszę czekać, aż wszystko będzie idealnie, żeby poczuć wdzięczność.

Uczę się zauważać to, co dzieje się teraz.
Małe momenty, zwykłe chwile, obecność ludzi, których kocham.

Nie chcę przeżyć swojego życia wyłącznie w biegu.
Nie chcę odkładać siebie na później.

Pozwalam sobie zwolnić bez poczucia winy.
Oddychać głębiej.
Być naprawdę tam, gdzie jestem.

To, co najważniejsze, bardzo często dzieje się po cichu.
W spojrzeniu, rozmowie, wspólnym wieczorze, chwili spokoju.

I właśnie tam chcę być obecny.

🐾 Ślad natury

Wieczorne światło

Są takie wieczory, które pojawiają się nagle, jakby razem z pierwszym naprawdę ciepłym powietrzem. Ludzie siedzą dłużej nad wodą, okna zostają otwarte do późna, a świat zwalnia choćby na chwilę. Nie dzieje się nic spektakularnego, a jednak trudno nie poczuć, że coś się zmienia.

W naturze nie ma pośpiechu, żeby każda chwila była produktywna. Są momenty wzrostu, ruchu i intensywności, ale są też takie, które istnieją po prostu po to, żeby je przeżyć. Bez poprawiania ich, bez zamieniania w kolejny cel do odhaczenia.

I może właśnie dlatego te pierwsze naprawdę ciepłe wieczory mają w sobie coś tak poruszającego. Przypominają, że życie nie składa się wyłącznie z planów, napięcia i ciągłego „jeszcze trochę”. Że czasem najważniejsze rzeczy dzieją się dokładnie wtedy, kiedy na chwilę przestajemy wszystko popychać do przodu.

Z tej samej drogi

Ostatnio dużo dzieje się u mnie - i to nie tylko w środku, ale też bardzo konkretnie w życiu.

Jakiś czas temu zdecydowałem się nie odkładać już dłużej tematu leczenia zębów i ruszyć z tym procesem. To była jedna z tych decyzji, które wymagają trochę odwagi, ale też zaufania, że warto zrobić pierwszy krok, nawet jeśli nie wszystko jest jeszcze poukładane.

Od tego momentu sporo się wydarzyło. Kolejne etapy są już za mną, wszystko idzie do przodu i widzę, że to była dobra decyzja. Jednocześnie jestem w trakcie - i żeby ten proces domknąć, potrzebuję jeszcze trochę czasu i środków.

Dlatego powstała zrzutka.

Jeśli czujesz, że chcesz mnie w tym wesprzeć - będzie mi bardzo miło. W zamian oferuję to, co jest mi bliskie: sesje oddechowe online oraz własnoręcznie robione bransoletki z kamieni.

Jeśli nie - dobre słowo, udostępnienie albo sama obecność tutaj też mają dla mnie znaczenie.

Link do zrzutki znajdziesz ➡️ tutaj ⬅️

Masz pomysł albo robisz coś spójnego z Źródłem?

Jeśli tworzysz wydarzenie, inicjatywę albo działanie, które pasuje do ducha Źródła -
albo jeśli masz pomysł, potrzebę czy sugestię dotyczącą newslettera po prostu odpisz na tego maila.

Źródło jest żywe. I rozmowa zawsze jest mile widziana.

Do następnego spotkania — niech ten tydzień niesie Ci więcej spokoju, niż się spodziewasz

Reply

or to participate.