- Źródło Warszawy
- Posts
- Tam, gdzie wraca prostota
Tam, gdzie wraca prostota
O miejscach, które przypominają nam, jak dobrze jest być po prostu człowiekiem.

Coraz częściej mam wrażenie, że nie jesteśmy zmęczeni tylko pracą czy obowiązkami.
Jesteśmy zmęczeni ciągłym pędem, nadmiarem bodźców i tym, że tak rzadko pozwalamy sobie po prostu być.
A przecież czasem wystarczy kilka godzin spędzonych bliżej natury, kilka szczerych rozmów i odrobina ciszy, żeby przypomnieć sobie coś, co od dawna było w nas obecne.
To wydanie jest właśnie o takich miejscach. O prostocie, której często szukamy bardzo daleko, choć zwykle czeka znacznie bliżej, niż nam się wydaje.

Tam, gdzie wraca prostota
Są miejsca, z których wracamy bardziej wypoczęci.
Są też takie, z których wracamy bardziej sobą.
Przez długi czas myślałem, że wracam tam dla ciała. Dzisiaj wiem, że to był najmniej ważny powód.
Sauna i morsowanie towarzyszą mi od kilku lat. Na początku fascynowały mnie ich zdrowotne korzyści. Z czasem zauważyłem jednak, że po każdym takim wieczorze wracam do domu z czymś, czego nie da się zmierzyć ani wpisać do żadnych badań. Z większym spokojem. Z lżejszą głową. Z poczuciem, że świat na chwilę zwolnił.
Żyjemy w czasach, które próbują nas przekonać, że komfort jest odpowiedzią na wszystko. Ma być wygodnie, szybko i bez wysiłku. Tymczasem natura od zawsze działa inaczej. Dzień przeplata się z nocą. Lato ustępuje jesieni. Po wysiłku przychodzi odpoczynek. Po cieple - chłód. To właśnie dzięki tym kontrastom wszystko pozostaje żywe. I mam wrażenie, że nasze ciało doskonale o tym pamięta, nawet jeśli my już trochę o tym zapomnieliśmy.
Nigdy nie zapomnę swojego pierwszego wejścia do lodowatej wody po wyjściu z sauny. Stałem na brzegu i negocjowałem sam ze sobą. „Jeszcze chwilę.” „Może za moment.” „Dzisiaj nie muszę.” Gdy w końcu wszedłem, wydarzyło się coś zaskakującego. Zimna woda okazała się znacznie łagodniejsza niż wszystkie historie, które wcześniej zdążyłem opowiedzieć sobie w głowie. Od tamtej pory wielokrotnie wracałem do tej lekcji. Nie tylko nad wodą. Również wtedy, gdy życie stawiało przede mną rzeczy, których bałem się bardziej w wyobraźni niż w rzeczywistości.
Z biegiem lat zrozumiałem jednak, że to nie kontrast temperatur sprawia, że wracam tam raz za razem. Największą wartością okazali się ludzie. Jest coś niezwykłego w miejscu, w którym nagle przestaje mieć znaczenie, czym się zajmujesz, ile zarabiasz, jakim samochodem przyjechałeś czy ilu ludzi obserwuje Cię w internecie. Zostają rozmowy. Śmiech. Milczenie. Obecność. Rzeczy, które wydają się tak zwyczajne, że niemal o nich zapomnieliśmy.
Za każdym razem, kiedy kończy się ostatnia runda, łapię się na tym samym. Zamiast od razu wracać do domu, siadam przy ognisku. Ktoś opowiada historię ze swojego życia. Ktoś inny tylko słucha. Czasem przez kilka minut nikt nic nie mówi i... to wcale nie jest niezręczne. W takich chwilach dociera do mnie, jak niewiele jest dziś miejsc, w których nie trzeba niczego udowadniać. Można po prostu być. I mam wrażenie, że właśnie tego głodu obecności często nawet w sobie nie zauważamy.
Coraz częściej myślę, że dlatego tak dobrze działa na nas natura. Nie dlatego, że jest modna ani dlatego, że ma w sobie coś magicznego. Po prostu żyje w swoim rytmie. Nie walczy z deszczem. Nie zatrzymuje lata. Nie przyspiesza jesieni. Jest dokładnie taka, jaka powinna być.
Może my również tego potrzebujemy.
Nie kolejnej metody na lepsze życie.
Nie następnej aplikacji.
Nie jeszcze jednego sposobu na większą produktywność.
Może potrzebujemy częściej wracać do miejsc, które przypominają nam, że życie wcale nie musi być bardziej skomplikowane, żeby było bardziej wartościowe.
I chyba właśnie dlatego tak często wracam nad Świder.
Nie dla gorąca.
Nie dla zimnej wody.
Wracam tam po przypomnienie, jak dobrze jest być po prostu człowiekiem.

A może przeżyjesz to razem z nami?
Jeśli podczas czytania tego wydania choć przez chwilę pomyślałeś: „tego właśnie mi teraz brakuje”, to chciałbym Cię zaprosić.
Nie na zwykłe saunowanie.
Na wieczór, podczas którego na kilka godzin można zwolnić, odłożyć telefon, wsłuchać się w szum lasu, zanurzyć się w chłodnym Świdrze i przypomnieć sobie, jak dobrze jest po prostu być.
W najbliższą środę o godzinie 20:00 spotykamy się nad Świdrem.
Wieczór poprowadzi moja narzeczona Zosia, która z ogromną uważnością prowadzi seanse saunowe. Przed nami kilka wejść do sauny, aromatyczna para, ogień, chłodna woda i przestrzeń na rozmowy przy ognisku. Bez pośpiechu. Bez udawania. Bez potrzeby robienia na kimkolwiek wrażenia.
Jeśli czujesz, że chciałbyś tego doświadczyć, zajrzyj do opisu wydarzenia. Znajdziesz tam wszystkie informacje o przebiegu wieczoru, o tym, co warto zabrać ze sobą i jak najlepiej przygotować się do pierwszej wizyty.
👉 Tutaj znajdziesz wydarzenie:
https://www.facebook.com/events/3339603962879273
Do zobaczenia w środowy wieczór. Przy ogniu, nad Świdrem.

Afirmacja tygodnia
W harmonii
Natura nie spieszy się z nadejściem wiosny ani nie zatrzymuje lata na dłużej. Każda pora roku ma swój czas, a każda zmiana jest częścią większego rytmu.
My również nosimy w sobie taki rytm. Czas działania i czas odpoczynku. Chwile odwagi i momenty wyciszenia. Im bardziej próbujemy żyć tylko po jednej stronie, tym łatwiej tracimy kontakt z samymi sobą.
Afirmacja
Pozwalam sobie żyć w rytmie, który jest zgodny ze mną.
Nie oczekuję od siebie, że każdego dnia będę miał tyle samo siły.
Tak jak natura, przyjmuję zarówno momenty działania, jak i chwile odpoczynku.
Nie walczę z tym, że czasem potrzebuję zwolnić.
Nie uciekam przed tym, co wymaga ode mnie odwagi.
Uczę się ufać, że jedno i drugie ma swoje miejsce.
Oddycham głęboko.
Wracam do siebie.
Wracam do równowagi.
Bo wiem, że nie odnajduję jej po jednej stronie.
Odnajduję ją w harmonii pomiędzy nimi.

🐾 Ślad natury
Tam, gdzie spotykają się dwa światy
Nad rzeką najpiękniejsze momenty często dzieją się na granicy. Tam, gdzie chłodna woda spotyka nagrzane słońcem kamienie. Gdzie cień lasu miesza się z ciepłem promieni. Gdzie jedno przechodzi w drugie tak naturalnie, że trudno wskazać dokładny moment zmiany.
Natura nie wybiera tylko jednej strony.
Nie trwa bez końca w cieple ani w chłodzie.
To właśnie między nimi odnajduje równowagę.
Może my również jesteśmy bliżej siebie wtedy, gdy przestajemy uciekać od kontrastów i pozwalamy im stać się częścią naszego życia.

Masz pomysł albo robisz coś spójnego z Źródłem?
Jeśli tworzysz wydarzenie, inicjatywę albo działanie, które pasuje do ducha Źródła -
albo jeśli masz pomysł, potrzebę czy sugestię dotyczącą newslettera po prostu odpisz na tego maila.
Źródło jest żywe. I rozmowa zawsze jest mile widziana.

Do następnego spotkania - niech ten tydzień niesie Ci więcej spokoju, niż się spodziewasz
Reply