- Źródło Warszawy
- Posts
- To też wystarczy
To też wystarczy
o odpuszczaniu potrzeby ciągłego naprawiania siebie

Bardzo łatwo przyzwyczaić się do myślenia, że najpierw trzeba coś jeszcze poprawić. Bardziej się poukładać, lepiej zrozumieć siebie, mniej się bać, bardziej nad sobą zapanować. Jakby spokój i lekkość były czymś, na co trzeba sobie dopiero zasłużyć.
Tylko że życie bardzo rzadko daje taki moment pełnej gotowości.
Zawsze będzie coś niedokończonego, niejasnego albo nadal będącego w procesie. I może właśnie dlatego tak ważne jest nauczenie się, że wartość życia nie zaczyna się dopiero wtedy, kiedy wszystko jest idealnie uporządkowane.
To wydanie jest właśnie o tym. O odpuszczaniu potrzeby ciągłego naprawiania siebie. I o pozwoleniu sobie na oddech także pośród rzeczy, które nadal się układają.

Nie trzeba być gotowym na wszystko
Bardzo łatwo uwierzyć, że spokój przyjdzie dopiero wtedy, kiedy człowiek w końcu „ogarnie siebie”. Kiedy emocje będą bardziej poukładane, reakcje spokojniejsze, decyzje pewniejsze, a życie zacznie wyglądać tak, jak według własnych wyobrażeń powinno wyglądać już dawno temu.
I przez długi czas można nawet nie zauważyć, jak wiele rzeczy zaczyna być od tego uzależnionych.
Odpoczynek odkłada się na później. Bliskość odkłada się na później. Radość odkłada się na później. Jakby najpierw trzeba było stać się lepszą wersją siebie, bardziej świadomą, bardziej uporządkowaną, mniej zagubioną. Dopiero wtedy będzie można naprawdę odetchnąć i pozwolić sobie żyć bez ciągłego napięcia.
Tylko, że problem polega na tym, że ten moment bardzo rzadko nadchodzi.
Bo człowiek nie jest projektem, który da się pewnego dnia „skończyć”. Zawsze będzie coś do przepracowania. Jakaś reakcja, która nadal wraca. Jakiś lęk, który jeszcze nie zniknął. Jakaś część życia, która wciąż jest niejasna albo nieidealna.
I to wcale nie oznacza, że coś jest z nami nie tak.
A jednak bardzo wielu ludzi żyje tak, jakby musieli nieustannie zasługiwać na własny spokój. Jakby odpoczynek był nagrodą za perfekcyjne radzenie sobie z życiem. Jakby można było pozwolić sobie na ulgę dopiero wtedy, kiedy wszystko będzie dopięte, wyjaśnione i pod kontrolą.
To potrafi być potwornie męczące.
Bo nawet kiedy z zewnątrz wszystko wygląda dobrze, w środku nadal trwa napięcie. Nadal pojawia się myśl, że trzeba jeszcze bardziej się poprawić, jeszcze więcej zrozumieć, jeszcze lepiej nad sobą pracować. I bardzo łatwo dojść do momentu, w którym całe życie zaczyna kręcić się wokół nieustannego naprawiania siebie.
Tylko, że człowiek nie rozwija się najlepiej w ciągłym poczuciu, że ciągle jest niewystarczający.
Czasem największą zmianą nie jest kolejna analiza, kolejna książka czy kolejna próba „ogarnięcia siebie”. Czasem największą zmianą jest moment, w którym po raz pierwszy pozwalamy sobie usiąść we własnym życiu bez potrzeby natychmiastowego poprawiania wszystkiego.
Powiedzieć sobie:
to, że nadal jestem w procesie, nie odbiera mi prawa do spokoju.
To, że czegoś jeszcze nie wiem, nie odbiera mi prawa do miłości.
To, że nadal mam chaos w niektórych obszarach, nie oznacza, że jestem zepsuty.
To, że nie jestem idealnie gotowy, nie znaczy, że życie ma zacząć się dopiero później.
Bo prawda jest taka, że większość ludzi nigdy nie czuje się w pełni gotowa.
A mimo to się zakochują. Budują relacje. Zaczynają nowe rzeczy. Popełniają błędy. Uczą się. Czasem się gubią. Czasem odnajdują. I właśnie z tego składa się życie - nie z perfekcyjnej gotowości, tylko z odwagi, żeby być w nim także pośród własnej niedoskonałości.
Może właśnie dlatego tak ważne jest nauczenie się jednej rzeczy.
Że nie trzeba być całkowicie naprawionym, żeby zasługiwać na spokój.
Nie trzeba mieć odpowiedzi na wszystko, żeby być wartościowym człowiekiem.
I nie trzeba czekać, aż wszystko stanie się idealne, żeby pozwolić sobie naprawdę żyć.
Bo być może największą ulgą nie jest moment, w którym w końcu wszystko poukładamy.
Tylko moment, w którym przestaniemy wierzyć,
że musimy na to zasłużyć perfekcyjnością.

Afirmacja tygodnia
Nie muszę mieć wszystkiego poukładanego
Bardzo łatwo uwierzyć, że spokój przyjdzie dopiero wtedy, kiedy wszystko będzie rozwiązane. Kiedy znikną wątpliwości, problemy i rzeczy, które nadal są „w trakcie”.
Tylko że życie rzadko wygląda w ten sposób.
I może właśnie dlatego warto nauczyć się oddychać także pośród niepewności.
Afirmacja
Pozwalam sobie być tam, gdzie jestem.
Bez potrzeby, żeby wszystko było już gotowe.
Nie muszę znać odpowiedzi na każde pytanie.
Nie muszę mieć pełnej kontroli, żeby czuć spokój.
To, że coś nadal jest w procesie, nie oznacza, że robię coś źle.
To, że nie wszystko jest rozwiązane, nie odbiera wartości temu, co już istnieje.
Pozwalam sobie odpuścić ciągłe napięcie.
Nie chcę budować życia wyłącznie wokół naprawiania i przewidywania.
Mogę oddychać także wtedy, kiedy nie wszystko jest jasne.
Mogę być spokojny także pośród rzeczy, które nadal się układają.
Ufam sobie bardziej niż potrzebie kontrolowania wszystkiego.
Ufam, że nie muszę mieć całego planu, żeby iść dalej.
Życie nie składa się wyłącznie z momentów „gotowych”.
Bardzo często dzieje się właśnie pośrodku procesu.
I właśnie tam pozwalam sobie naprawdę być.

🐾 Ślad natury
Wieczór po deszczu
Są takie momenty po deszczu, kiedy wszystko na chwilę cichnie. Powietrze robi się cięższe, zapach ziemi wyraźniejszy, a świat wygląda, jakby na moment zwolnił własne tempo. Nie dzieje się nic spektakularnego, a jednak trudno nie poczuć ulgi, która pojawia się po intensywnym czasie.
Natura bardzo rzadko próbuje być „gotowa” przez cały czas. Są dni pełne ruchu, burz, zmian i napięcia, ale zaraz po nich przychodzi coś zupełnie innego. Cisza. Zatrzymanie. Przestrzeń, w której nic nie musi wydarzyć się natychmiast.
I może właśnie dlatego te chwile po deszczu mają w sobie coś tak kojącego. Przypominają, że nie wszystko musi być od razu uporządkowane, wyjaśnione i rozwiązane, żeby można było na chwilę odetchnąć.

Z tej samej drogi
Ostatnio dużo dzieje się u mnie - i to nie tylko w środku, ale też bardzo konkretnie w życiu.
Jakiś czas temu zdecydowałem się nie odkładać już dłużej tematu leczenia zębów i ruszyć z tym procesem. To była jedna z tych decyzji, które wymagają trochę odwagi, ale też zaufania, że warto zrobić pierwszy krok, nawet jeśli nie wszystko jest jeszcze poukładane.
Od tego momentu sporo się wydarzyło. Kolejne etapy są już za mną, wszystko idzie do przodu i widzę, że to była dobra decyzja. Jednocześnie jestem w trakcie - i żeby ten proces domknąć, potrzebuję jeszcze trochę czasu i środków.
Dlatego powstała zrzutka.
Jeśli czujesz, że chcesz mnie w tym wesprzeć - będzie mi bardzo miło. W zamian oferuję to, co jest mi bliskie: sesje oddechowe online oraz własnoręcznie robione bransoletki z kamieni.
Jeśli nie - dobre słowo, udostępnienie albo sama obecność tutaj też mają dla mnie znaczenie.
Link do zrzutki znajdziesz ➡️ tutaj ⬅️

Masz pomysł albo robisz coś spójnego z Źródłem?
Jeśli tworzysz wydarzenie, inicjatywę albo działanie, które pasuje do ducha Źródła -
albo jeśli masz pomysł, potrzebę czy sugestię dotyczącą newslettera po prostu odpisz na tego maila.
Źródło jest żywe. I rozmowa zawsze jest mile widziana.

Do następnego spotkania — niech ten tydzień niesie Ci więcej spokoju, niż się spodziewasz
Reply