Z powrotem

o chwili, w której przestajesz uciekać

Czasem potrzebuję, żeby ktoś mi powiedział, że mnie nie ma. Że siedzę obok, oddycham, odpowiadam, ale to nie ja. To ciało, które zostało, podczas gdy ja wymknąłem się tylnymi drzwiami. W ekran. W hałas. W "zaraz".

Nie wiem, czy kiedykolwiek ci się to zdarzyło. Ale jeśli tak - ten tekst jest o tym, jak wrócić. Nie jutro. Nie od poniedziałku. Teraz.

Byłem nieobecny

Nie wiesz, kiedy w nią wchodzisz. Mgła nie puka. Nie uprzedza. Po prostu któregoś ranka orientujesz się, że siedzisz przy śniadaniu, ale jakby nie do końca. Że ktoś do ciebie mówi, a ty słyszysz głos, tylko gdzieś z daleka. Że Twoje ciało jest tutaj - ręce na stole, kubek w dłoni - ale reszta już nie. Odpłynęła. Nie wiesz dokładnie kiedy. Może przy pierwszym spojrzeniu w ekran. Może przy trzecim scrollowaniu. Może jeszcze wczoraj wieczorem, kiedy zamiast powiedzieć "jestem zmęczony", powiedziałeś "zaraz". I nawet tego nie zauważyłeś. Bo mgła ma w sobie coś takiego: kiedy już w niej jesteś, przestaje być mgłą. Staje się po prostu tym, jak wygląda twój świat.

Najsmutniejsze jest to, że ta nieobecność nie robi hałasu. Nie trzaskasz drzwiami. Nie krzyczysz. Nie odchodzisz. Po prostu sięgasz po telefon, kiedy rozmowa robi się trudniejsza. Sprawdzasz, odpisujesz, scrollujesz - a tymczasem ktoś obok ciebie czeka na twoje spojrzenie. Nie robisz tego ze złości. Nie robisz tego, żeby zranić. Robisz to, bo to łatwiejsze niż zostać. I nikt cię nie zatrzymuje, bo przecież wszyscy tak mają. Wszyscy czasem odpływają. Tylko, że od tego wcale nie jest lżej. Kiedy orientujesz się, ile cię ominęło - ile spojrzeń, ile słów, ile milczenia, które mogły być wspólne, a były osobne - czujesz coś cichego i smutnego. Jakbyś zgubił coś, czego nawet nie zdążyłeś dotknąć.

I wtedy ktoś mówi: "gdzie jesteś?". Nie pyta o adres. Pyta o ciebie. O tego prawdziwego. Tego, który patrzy, słucha, czuje. I w pierwszej chwili chcesz odpowiedzieć: "przecież jestem". Bo jesteś. Fizycznie. Ciałem. Ale zanim to powiesz, widzisz jej oczy. I wiesz, że ona nie o to pyta. Pyta o to, gdzie byłeś przez ostatnie dni, tygodnie, może dłużej. Pyta o to, dlaczego była obok ciebie, a mimo to sama. I to pytanie jest jak głos, który przecina mgłę. Boli. Oczywiście, że boli. Ale jest też czymś więcej. Jest dowodem, że ktoś cię szuka. Że ktoś zauważył twoją nieobecność i zamiast machnąć ręką, postanowił po ciebie wrócić. To pierwszy promień słońca we mgle.

Wtedy stajesz przed wyborem i nie jest on skomplikowany, choć nie jest łatwy. Możesz dalej udawać, że wszystko gra. Że "zaraz", "jeszcze chwilę", "tylko skończę". Albo możesz zatrzymać się i zostać. Naprawdę zostać. Nie na siedemdziesiąt procent. Nie na "prawie". Bo w obecności nie ma "prawie". Kiedy kogoś kochasz, "prawie" smakuje dokładnie tak samo jak "wcale". I wiesz o tym. Wiesz, że nie da się być trochę przy drugim człowieku. Tak samo jak nie da się trochę oddychać. Albo jesteś, albo cię nie ma. I właśnie w tym momencie, kiedy przestajesz się targować z własną nieobecnością, czujesz coś dziwnego. Ulgę. Bo przestałeś udawać.

A potem robisz najprostszą rzecz na świecie. Odkładasz telefon. Nie na zawsze. Nawet nie na cały wieczór. Tylko na teraz. Patrzysz jej w oczy. Zostajesz tam dłużej, niż ci wygodnie. Mówisz: "nie było mnie". Bez tłumaczenia. Bez usprawiedliwiania. Bez obietnic, że już zawsze, że nigdy więcej - bo znasz siebie i wiesz, że te słowa niewiele ważą. Po prostu: nie było mnie. A teraz jestem. I w tym "jestem" nie ma bohaterstwa. Jest powrót do domu, z którego wymeldowałeś się po cichu, nawet o tym nie wiedząc.

I nie oszukujmy się: jeszcze nieraz wejdziesz w tę mgłę. Wszyscy wchodzimy. To nie słabość. To bycie człowiekiem. Będą wieczory, kiedy znowu odpłyniesz. Kiedy ekran będzie wygodniejszy niż rozmowa. Kiedy zmęczenie weźmie górę nad obecnością. Ale teraz jest jedna różnica: znasz już ten głos. Ten, który woła cię z powrotem. I nie chowasz się przed nim. Nie udajesz, że nie słyszysz. Za każdym razem, kiedy znowu się zgubisz, a zgubisz się, wracasz szybciej. Bo powrót to nie jest decyzja, którą podejmuje się raz. To jest coś, co ćwiczysz. Za każdym razem, kiedy orientujesz się, że cię nie ma, i robisz ten jeden krok. Do przodu. Do siebie. Do osoby, która na ciebie czeka. Dom jest tu. Nie gdzie indziej. Zawsze był.

Dla tych, którzy chcą wrócić - ale nie wiedzą, od czego zacząć

Jeśli ten tekst został z tobą na dłużej, jeśli poczułaś/eś, że gdzieś po drodze zgubiłaś/eś swoją obecność, może siebie, może kogoś ważnego - chcę ci powiedzieć, że nie musisz wracać sam/a.

Od dwunastu lat jestem mistrzem Reiki. Nie mówię o tym często. Ale czasem jest taki moment jak ten, kiedy warto powiedzieć głośno, czym się dzielę.

Reiki to nie magia. To obecność. Godzina (czasem półtorej), podczas której nic nie musisz. Nie musisz się starać. Nie musisz niczego osiągać. Po prostu leżysz, a ja jestem przy tobie - w pełni. Zaczynamy od krótkiej rozmowy, potem jest cisza i praca, a na koniec znowu rozmawiamy o tym, co przyszło. Albo po prostu siedzimy w tym, co jest.

Dla czytelników Źródła - spotkanie za 150 zł. Normalnie to 250 zł, ale jeśli jesteś tutaj i czytasz te słowa, to znaczy, że traktuję cię jak kogoś bliższego.

Napisz do mnie. Odpowiem osobiście. Znajdziemy termin.

Paweł

Afirmacja tygodnia

Wybieram być tutaj. W pełni. Bez wymówek.

To nie jest obietnica na zawsze. To decyzja na teraz. Nie chodzi o to, żeby już nigdy nie odpłynąć, nie rozproszyć się, nie uciec. Chodzi o to, żeby w momencie, kiedy orientujesz się, że cię nie było - wrócić. Nie jutro. Nie od poniedziałku. W tej sekundzie.

Afirmacja

Byłem nieobecny.
I teraz wracam.
Nie obwiniam się za mgłę.
Mgła nie jest winą.
Jest tym, co przychodzi, kiedy przestaję patrzeć.
Kiedy uciekam w to, co wygodniejsze.
W ekran. W hałas. W „zaraz”.
Ale teraz słyszę głos, który woła mnie z powrotem.
Nie jutro. Nie od poniedziałku.
Teraz.
Wybieram być tutaj.
Na sto procent.
Nie połowicznie. Nie jednym uchem.
Cały.
Każdy oddech jest decyzją: zostaję.
Każde spojrzenie na drugiego człowieka: widzę cię.
Nie muszę naprawiać przeszłości.
Chcę tylko być teraz.
A kiedy znowu odpłynę - a odpłynę
Wracam szybciej.
Bo już wiem, jak brzmi głos, który prowadzi do domu.
I wiem, że dom jest tu.
Nie gdzie indziej.
Tu i teraz.

Do pracy z afirmacją w tym tygodniu:

Weź tę afirmację i połóż ją na czymś, co jest twoją codzienną ucieczką. Na telefonie. Na klawiaturze. Na lustrze w łazience. Możesz ją skrócić do fragmentów, które najbardziej z Tobą rezonują. Za każdym razem, kiedy po niego sięgasz automatycznie - przeczytaj ją raz. Nie po to, żeby się powstrzymać. Po to, żeby zobaczyć moment wyboru.

Potem przez minutę nie rób nic. Nie scrolluj. Nie sprawdzaj. Po prostu bądź. Zauważ, kto jest obok ciebie. Zauważ, gdzie jesteś. Poczuj, że nic nie ucieka, kiedy ty przestajesz uciekać.

Jeśli chcesz, zapisz wieczorem jedną rzecz: jeden moment w ciągu dnia, kiedy byłeś naprawdę obecny. I jeden, kiedy cię nie było - bez oceniania, tylko jako informację. Powrót zaczyna się od zauważenia.

🐾 Ślad natury

Mgła o świcie

Mgła nie przychodzi. Ona się rodzi. Wstaje z ziemi, z łąk, z podmokłych obniżeń, gdzie ciepłe powietrze spotyka chłodną powierzchnię. To zjawisko przyziemne. Warstwa po warstwie. Najpierw bieleje tuż nad trawą, potem podnosi się do kolan, potem ogarnia wszystko.

W środku mgły traci się orientację. Dźwięki niosą inaczej - są bliższe albo dalsze, niż powinny. Ktoś może stać dziesięć metrów od ciebie i go nie widzisz. Ale go słyszysz. W mgle głos jest czymś, co wyznacza kierunek.

Mgła nie znika nagle. Cofa się. Słońce podnosi się i przebija ją stopniowo. Najpierw robi się jaśniej, ale jeszcze nie widzisz kształtów. Potem pierwszy kontur - samotna brzoza. Potem kolejny. I nagle cała polana stoi przed tobą, mokra, skrząca się, dokładnie taka, jaka była cały czas. Nic się nie zmieniło. Tylko ty zacząłeś widzieć.

Masz pomysł albo robisz coś spójnego z Źródłem?

Jeśli tworzysz wydarzenie, inicjatywę albo działanie, które pasuje do ducha Źródła -
albo jeśli masz pomysł, potrzebę czy sugestię dotyczącą newslettera po prostu odpisz na tego maila.

Źródło jest żywe. I rozmowa zawsze jest mile widziana.

Do następnego spotkania - niech ten tydzień niesie Ci więcej spokoju, niż się spodziewasz

Reply

or to participate.